CRM dla firm

Wdrożenia, integracje, zarządzanie danymi

Przyszłość CRM. Dokąd zmierza rozwój CRM i obsługi klienta?

Przyszłość CRM. Dokąd zmierza rozwój CRM i obsługi klienta?

W mojej pracy najciekawsze momenty rzadko zaczynają się od technologii. Zaczynają się od ciszy po zdaniu, które ktoś wypowiada niby mimochodem, a potem nagle okazuje się, że to zdanie jest sednem całej transformacji. W jednej z firm usługowych, z którymi pracowałem, dyrektor sprzedaży powiedział kiedyś: „My mamy CRM, ale on nic nie wie”. Wszyscy się uśmiechnęli, ktoś rzucił żart, ktoś inny dopił kawę. A ja wiedziałem, że to jest moment, w którym kończy się epoka CRM-u jako elektronicznego notesu i zaczyna się epoka CRM-u jako systemu IT, który rozumie. I że „przyszłość CRM” tak naprawdę nie dotyczy modułów i funkcji, tylko dotyczy tego, jak firmy będą budować przewagę konkurencyjną, gdy klient przestanie mieć cierpliwość do przeciętności.

Przez lata CRM był jednym z największych wynalazków świata sprzedaży, bo wprowadzał porządek tam, gdzie wcześniej była pamięć ludzi. Zamiast wizytówek i notatek handlowcy mieli jedno miejsce, w którym dało się zobaczyć, kto jest klientem, na jakim etapie jest szansa sprzedaży, jakie były ustalenia. CRM był obietnicą, że relacja z klientem nie zniknie, gdy handlowiec jest na urlopie, że firma nie zgubi szansy sprzedaży, że ktoś oddzwoni, że historia kontaktu nie będzie domysłem. To była ogromna zmiana, bo wprowadzała ideę „jednego ekranu prawdy”. Tyle że ten ekran przez lata był ekranem statycznym. Wprowadzał porządek, ale rzadko prowadził do przewagi. Uporządkowanie jest fundamentem. Przewaga zaczyna się wtedy, gdy system IT potrafi działać, a nie tylko przechowywać.

Dzisiaj przyszłość CRM zmierza w stronę systemów IT, które przestają być miejscem zapisu, a stają się mechanizmem działania. CRM przestaje pytać człowieka, co ma zrobić, i zaczyna podpowiadać, kiedy i dlaczego coś ma znaczenie. Przestaje być kontenerem danych, a staje się narzędziem IT do projektowania doświadczeń klienta w skali. Przestaje być aplikacją „dla sprzedaży”, a staje się wspólnym układem nerwowym organizacji: marketingu, sprzedaży, obsługi, sukcesu, operacji i zarządu. Ten kierunek jest nieunikniony, bo zmienia się sama natura konkurencji. W wielu branżach produkt staje się podobny. Cena staje się podobna. Dostępność staje się podobna. Wygrywa ten, kto potrafi dać klientowi poczucie, że jest rozumiany, prowadzony i obsługiwany w sposób, który nie marnuje jego czasu.

To jest pierwsza oś przyszłości CRM: personalizacja i doświadczenie. Druga oś: integracja i znikanie silosów. Trzecia oś: inteligencja i automatyzacja. Czwarta oś: samoobsługa i odciążenie ludzi tam, gdzie klient nie chce rozmawiać. I wreszcie piąta oś, która w praktyce spina wszystkie poprzednie: kultura pracy z danymi i odpowiedzialność. Bez niej nawet najlepszy system IT będzie tylko drogim notesem.

CRM, który zna klienta lepiej niż dział sprzedaży

Personalizacja przez lata była słowem, które firmy powtarzały jak zaklęcie, a potem wysyłały masowe newslettery z imieniem w nagłówku. To nie była personalizacja. To była kosmetyka. Prawdziwa personalizacja zaczyna się wtedy, gdy firma rozumie zachowanie klienta i potrafi dopasować komunikację do jego momentu w procesie zakupu, a nie do swojego planu kampanii. Dla klienta różnica jest natychmiastowa. W jednym scenariuszu otrzymuje kolejną generyczną wiadomość, którą ignoruje. W drugim scenariuszu otrzymuje treść, która wydaje się odpowiedzią na to, co właśnie robi. A jeśli klient ma poczucie, że firma reaguje na jego realne potrzeby, nie czuje się „atakowany sprzedażą”. Czuje się prowadzony.

To prowadzenie wymaga jednak czegoś, co większość firm wciąż ma w wersji fragmentarycznej: danych pierwszej ręki, zbieranych w sposób świadomy i uporządkowany. Przyszłość CRM należy do systemów IT, które potrafią łączyć dane o zachowaniach, historii współpracy, preferencjach i kontekście. Nie tylko w sensie „co kupił”, ale w sensie „jak się zachowuje”, „co czyta”, „do czego wraca”, „gdzie się zatrzymuje”, „kiedy się waha”. W modelu sprzedaży subskrypcyjnej to jest szczególnie ważne, bo sygnały ryzyka odejścia pojawiają się dużo wcześniej niż sama rezygnacja. Klient najpierw przestaje korzystać. Potem przestaje odpowiadać. Potem dopiero odchodzi. CRM przyszłości ma te sygnały widzieć, zanim firma poczuje stratę.

Z punktu widzenia praktyki oznacza to, że system CRM będzie coraz częściej działał jak silnik scenariuszy. Jeśli ktoś wielokrotnie wraca na stronę cennika, system IT nie tylko to zapisze. System IT zinterpretuje to jako wzrost intencji. Zasugeruje handlowcowi kontakt. Uruchomi scenariusz treści, które odpowiadają na typowe obiekcje. Pokaże przypadki zastosowania - case study podobnych klientów. Podpowie kolejny krok. W tle to wszystko brzmi jak prosta automatyzacja, ale w rzeczywistości jest zmianą filozofii: firma nie wysyła treści, bo ma newsletter w kalendarzu, tylko dlatego, że klient wysyła sygnał.

Personalizacja nie dotyczy jednak wyłącznie marketingu. W przyszłości CRM będzie personalizował obsługę, bo obsługa w wielu branżach staje się elementem przewagi rynkowej. Klient nie chce powtarzać tych samych informacji. Klient nie chce tłumaczyć historii od początku. Klient chce, by firma pamiętała jego potrzeby, preferencje, wcześniejsze wybory. CRM przyszłości będzie więc budował spójny obraz klienta i sprawiał, że niezależnie od kanału, maila, telefonu, czatu, portalu, konsultant widzi kontekst. Dla klienta to oznacza szacunek dla jego czasu. Dla firmy oznacza mniejszy koszt obsługi i większą lojalność.

Druga rzecz, która będzie rosła, to omnichannel rozumiany nie jako „jesteśmy wszędzie”, tylko jako „wszędzie jesteśmy tacy sami”. Klienci nie myślą kanałami. Firma myśli kanałami, bo ma struktury i narzędzia IT. Klient myśli potrzebą. Jeśli firma odpowiada klientowi inaczej w mailu, inaczej w telefonie, inaczej na czacie, klient czuje rozdźwięk. CRM przyszłości ma ten rozdźwięk zabić, bo będzie centrum, do którego spływa wszystko.

To prowadzi do drugiej osi.

Koniec silosów: CRM jako hub, a nie jako system IT

Największą przeszkodą w rozwoju CRM nie jest brak funkcji. Największą przeszkodą jest to, że dane w firmie są porozrzucane. Marketing ma swoje narzędzia IT, sprzedaż swoje, obsługa swoje, e-commerce swoje, finanse swoje, a klient jest wszędzie po trochu. Wtedy firma nie ma klienta. Ma fragmenty klienta. Można mieć piękne raporty z każdego narzędzia IT, ale nie da się złożyć z nich jednej historii, bo nie ma wspólnego kontekstu. A bez wspólnej historii nie da się projektować doświadczenia.

Przyszłość CRM to coraz głębsza integracja. CRM będzie coraz mniej „miejscem, w którym się pracuje”, a coraz bardziej „miejscem, przez które przepływa wszystko”. System CRM będzie centralnym repozytorium i centralnym mechanizmem koordynacji. Będzie łączył e-mail, call center, e-commerce, fakturowanie, systemy IT do zgłaszania incydentów, automatyzację marketingu, analitykę produktu. To wymusi na firmach trudne decyzje o redukcji narzędzi IT. Wiele organizacji ma dziś nadmiar aplikacji dedykowanych, bo każda z nich rozwiązuje jeden problem. Tyle że każdy kolejny system IT dokłada punkt tarcia i nową definicję „prawdy”. W przyszłości wygrywać będą firmy, które odważą się uprościć swój stos technologiczny i zbudować jeden, spójny kręgosłup danych.

W praktyce będzie to oznaczało rosnące znaczenie integracji nie na poziomie „importuj kontakty”, tylko na poziomie wspólnego modelu danych. CRM, który nie potrafi przyjąć danych z innych systemów IT w sposób spójny, będzie przegrywał z CRM, który potrafi być językiem organizacji. A język organizacji to definicje: czym jest lead, czym jest szansa sprzedaży, kto jest klientem aktywny, kim jest klient zagrożony, czym jest zakończona sprawa, czym jest sukces klienta. Jeśli firma nie ma wspólnych definicji, CRM staje się tylko miejscem, w którym każdy wpisuje dane po swojemu. Przyszłość CRM to systemy IT, które wymuszają standaryzację tam, gdzie jest ona warunkiem skali.

W tym miejscu pojawia się też rola integracji z narzędziami IT, które jeszcze kilka lat temu były poza CRM: z systemami produktowymi i analityką użycia. W modelu SaaS CRM bez danych o tym, jak klient korzysta z produktu, jest ślepy. W firmach usługowych CRM bez danych o jakości realizacji i feedbacku jest głuchy. Przyszłość należy do tych systemów IT, które potrafią połączyć transakcję z doświadczeniem, a doświadczenie z retencją.

Inteligentny CRM AI: AI jako nowy kolega w zespole

Sztuczna inteligencja w CRM jest dziś przedstawiana jak moda. W praktyce jest zmianą ergonomii pracy. AI nie ma zastąpić handlowca ani konsultanta. Ma zrobić dwie rzeczy, które ludziom zawsze sprawiały trudność: priorytetyzować i przewidywać.

Priorytetyzacja w CRM przez lata była albo ręczna, albo oparta na prostych regułach. Ktoś przyznawał punkty leadom, ktoś definiował progi, ktoś ustalał, że jeśli firma ma tyle i tyle pracowników, to jest lepszym leadem. To działało, ale było ograniczone. AI w CRM zaczyna rozumieć, że lead jest „bardziej atrakcyjny” nie tylko dlatego, że jest duży, ale dlatego, że zachowuje się jak lead, który w przeszłości kończył się sprzedażą. To jest fundamentalna różnica. System IT nie tylko sumuje punkty. System IT rozpoznaje podobieństwa.

W przyszłości lead scoring oparty na AI stanie się standardem, bo firmy nie będą w stanie ręcznie analizować wolumenów danych, które generują kanały online. CRM będzie oceniał leady na podstawie danych deklaratywnych i behawioralnych, a handlowiec będzie dostawał sygnał w momencie, w którym reakcja ma największy sens. To nie jest magiczne. To jest wykorzystanie historii, która już istnieje w danych firmy.

Druga funkcja AI w CRM to prognozowanie. Sprzedaż przez lata była obszarem, w którym prognozy przypominały pogodę: trochę danych, dużo intuicji, dużo doświadczenia, czasem sporo optymizmu. AI ma szansę zmienić tę dynamikę, bo może porównywać aktualne szanse sprzedaży do tych, które już przeszły przez proces i skończyły się sukcesem lub porażką. CRM przyszłości będzie nie tylko mówił „masz szansę na etapie negocjacji”, ale też „w podobnych sytuacjach brakowało tego i tego kroku, a wtedy przegrywaliście”. To jest wiedza operacyjna, która może zmieniać zachowanie zespołu.

W tle AI w CRM zacznie też przejmować część pracy tekstowej: podsumowania rozmów, propozycje maili, ekstrakcję ustaleń, tworzenie zadań na podstawie spotkań. To będzie kolejna zmiana ergonomii. Handlowiec będzie mniej pisał, a więcej decydował. Konsultant będzie mniej przepisywał, a więcej doradzał. Obsługa klienta będzie mniej szukała, a więcej rozwiązywała.

Najważniejsze jest jednak to, że AI w CRM nie zadziała bez danych. To może brzmieć banalnie, ale jest brutalną prawdą. Przyszłość CRM będzie dzieliła rynek na firmy, które mają kulturę danych i firmy, które jej nie mają. Te drugie będą miały „AI w CRM”, ale nie będą miały efektu. Te pierwsze będą miały efekt, bo ich dane są spójne, kompletne i aktualne. W tym sensie przyszłość CRM nie jest futurystyczna. Jest bardzo przyziemna: zaczyna się od jakości danych.

Samoobsługa i boty: klient, który nie chce czekać

Jest jeszcze jedna zmiana, która w wielu branżach już się dokonała, a w innych dopiero nabiera tempa. Klienci coraz częściej chcą rozwiązać problem sami. Nie dlatego, że nie lubią ludzi, ale dlatego, że nie chcą czekać. Chcą sprawdzić status zamówienia, pobrać fakturę, zobaczyć dokumenty, zgłosić sprawę, uzyskać prostą odpowiedź. Jeśli firma nie daje im takiej możliwości, klient zaczyna czuć tarcie. A tarcie jest wrogiem lojalności.

Przyszłość CRM to coraz silniejsza integracja portali samoobsługowych i chatbotów z centralnym obrazem klienta. Największy błąd wielu firm polega na tym, że budują portal i boty jako osobne byty. Wtedy firma nie wie, o co klient pytał, jakie treści czytał, kiedy próbował sam rozwiązać problem i kiedy się poddał. CRM przyszłości będzie widział te ścieżki i potrafił na nie reagować. Jeśli klient kilka razy wchodzi w obszar wypowiedzenia usługi, system IT potrafi oznaczyć go jako zagrożonego odejściem i uruchomić retencję. Jeśli klient pyta bota o konkretny temat, a bot nie rozwiązuje problemu, system IT może przekazać sprawę do konsultanta z pełnym kontekstem.

To sprawia, że samoobsługa nie jest już „odciążeniem supportu”. Jest źródłem danych o potrzebach. CRM przyszłości będzie wykorzystywał te dane do ulepszania produktu i obsługi, a nie tylko do zamykania ticketów. W wielu firmach będzie to zmiana myślenia: wsparcie przestanie być kosztem, a stanie się źródłem insightów.

Co powinna zrobić średnia firma, żeby nie obudzić się z CRM-em sprzed epoki

W świecie trendów CRM łatwo zachłysnąć się słowami: AI, omnichannel, personalizacja, automatyzacja. Tyle że przyszłość CRM nie jest listą nowinek. Jest zmianą sposobu działania organizacji. Średnia firma nie musi od razu budować wszystkiego. Musi zrozumieć kolejność.

Najpierw jakość danych i wspólne definicje. Jeśli w firmie nie ma zgody, czym jest lead, czym jest klient aktywny, czym jest etap sprzedaży, czym jest zakończona sprawa, CRM nie będzie kręgosłupem. Będzie tablicą ogłoszeń.

Potem integracje i redukcja silosów. Jeśli dane są porozrzucane, personalizacja i AI będą tylko ozdobą. CRM musi być hubem danych o kliencie, hubem informacji o produktach, hubem procesów zarządzania incydentami reklamacyjnymi.

Dopiero potem automatyzacja, bo automatyzacja bez procesu jest tylko szybkim chaosem. Wiele firm automatyzuje to, co nie jest dobrze ułożone, a potem dziwi się, że robią błędy szybciej. Automatyzować należy powtarzalność po uporządkowaniu.

Następnie samoobsługa, bo klienci jej oczekują, ale samoobsługa musi być podłączona do obrazu klienta, inaczej stanie się kolejnym silosem.

A AI na końcu, choć w marketingu bywa sprzedawana jako początek. AI jest dźwignią. Dźwignia działa tylko wtedy, gdy jest do czego ją przyłożyć. Jeśli CRM jest pusty, AI będzie tylko „ładnym przyciskiem”. Jeśli system CRM jest żywy, czyli używany przez pracowników, AI zacznie zmieniać tempo i skuteczność.

Ostatecznie przyszłość CRM to nie przyszłość narzędzia IT. To przyszłość obsługi klienta w świecie, w którym klient ma mniej czasu, więcej wyboru i większą świadomość. Firmy, które zostaną przy CRM-ie w logice elektronicznego notesu, będą coraz częściej przegrywać z firmami, które traktują CRM jak system IT działania. Bo klient nie nagradza tego, że firma posiada o nim dane, jego preferencjach. Klient nagradza to, że firma potrafi z danych o nim zrobić doświadczenie: spójne, szybkie, dopasowane i po ludzku wygodne.

I dlatego, gdy ktoś mnie pyta, dokąd zmierza system CRM, odpowiadam nie o funkcjach, tylko o kierunku: od zapisu do decyzji, od reakcji do przewidywania, od kanałów do jednej historii klienta, od pracy ręcznej do automatyzacji, od przeciętności do przewagi konkurencyjnej, którą czuje się w prostym zdaniu klienta: „Oni wiedzą, o co chodzi, zanim zdążę to tłumaczyć”.

Może Cię zainteresować

Umów się naprezentację DEMO.

Chcesz rozwijać swój biznes? Umów się na spotkanie z naszym zespołem i odkryj, jak możemy pomóc.

Umów się na prezentację Demo

Telefon *
+48
Search
    Email *
    Wiadomość *

    Image